Spór o religię – Tomasz Obrębalski, lat 17




 

Jak wiele dyskusji wywołała decyzja Trybunału Konstytucyjnego o odroczeniu bezterminowo skargi grupy posłów lewicy dotyczącej wliczenia do średniej ocen z religii, mogliśmy zaobserwować w mediach. Zdaniem wnioskodawców, rozporządzenie w tej sprawie jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. O opinię w tej sprawie proszono wielu ważnych i wykształconych ludzi. Dlaczego jednak nie zapytano samych zainteresowanych, czyli nas, uczniów?
Powiem szczerze, iż moja pierwsza reakcja na wiadomość o wejściu w życie rozporządzenia MEN dotyczącego wliczania do średniej ocen, oceny uzyskanej z religii od roku szkolnego 2007-2008 , była bardzo entuzjastyczna. Wszak wiadomo, dobrych ocen nigdy za wiele. Dodatkowo w tamtym okresie bardzo zależało mi na świadectwie z czerwonym paskiem, gdyż kończyłem gimnazjum, a 6 z katechezy bardzo mi to ułatwiała. Na pierwszy rzut oka nic lepszego nie mogło się przydarzyć! Ale czy aby na pewno?

Nie od dziś wiadomo, jak uczniowie traktują katechezy. Dla większości jest to wolna lekcja, idealna okazja do odrobienia pracy domowej, wysłania SMS-a, zjedzenia pod ławką kanapki czy posłuchania muzyki. Na pewno pojawi się wiele głosów, że właśnie wprowadzenie ocen z religii na świadectwo pomoże nakłonić uczniów do poważniejszego traktowania tego przedmiotu. Nic bardziej mylnego! Uważam, że taki, a nie inny stosunek młodzieży do lekcji religii i samego nauczyciela nie wynika wcale z nazwy przedmiotu. Głównym powodem jest zarówno sposób wykładania, jak i treści jakie przekazują nam katecheci. Pomijając pacierz, który powinni umieć wszyscy, na religii przekazywane są nam wiadomości zupełnie nieżyciowe i niepraktyczne. Zamiast zgłębiać wiedzę o innych wyznaniach, o religii jako pojęciu ogólnym, my rok rocznie przepisujemy te same regułki o świętach nakazanych, stacjach Drogi Krzyżowej etc. Nie bez powodu większość naszego społeczeństwa jest skrajnie nietolerancyjna dla ludzi innych wyznań. Skąd mają cokolwiek o nich wiedzieć, jeżeli przez całą swoją edukację na każde trudniejsze pytanie dotyczące innych wyznań, zadane katechecie, uzyskiwali odpowiedź: „Nie będziemy o tym rozmawiać”. Dlaczego katecheci nie chcą dyskutować z uczniami? W jaki sposób chcą zainteresować młodzież swoim przedmiotem?

Uważam, iż dopóki religia jako przedmiot nie zostanie zreformowana tak, aby przekazywana nam wiedza pomagała wchodzić w dorosłe życie zgodnie z zasadami wiary i poszerzała nasze horyzonty w zakresie innych religii, a także dopóki wykładowcy nie przestaną bać się dyskusji z uczniami, dopóty ocena z religii nie powinna być brana pod uwagę przy liczeniu średniej ocen, gdyż jest tylko i wyłącznie czynnikiem zniekształcającym rzeczywisty obraz osiąganych przez uczniów wyników w nauce.

 

Tomasz Obrębalski, lat 17

Comments

comments

Dodaj komentarz