Stanowczy głos w sprawie instalacji amerykańskiego systemu baz przeciwrakietowych – Kamil Ślęk, lat 18

   Prawdę mówiąc, nudne jest już to wytykanie palcami różnych dziwactw naszych niezbyt rozgarniętych polityków. Dlatego zejdźmy na chwilkę z pana Gosiewskiego i jego fanaberii, ponieważ przemilczana i pomijana jest bardzo ważna dla nas, Polaków kwestia. Chciałbym się wypowiedzieć na tenże temat staropolskim, może niezbyt chwalebnym zwyczajem, bowiem moje stanowisko brzmi: Liberum veto! Rząd kaczystowski bardzo skrzętnie omija tą kwestię, wyciągając aferę po aferze i odciągając opinię publiczną od sedna sprawy. Chodzi mianowicie o instalację na terytorium Rzeczpospolitej systemu obrony przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych.

   Gdy dowiedziałem się o takiej inicjatywie jakiś rok temu, od razu nastawiłem się na „tak”. Wiadomo, USA to nasz przyjaciel, wielka potęga, dobroczyńca. Fascynowała mnie zawsze kultura amerykańska, nie przeczę. Ale wystarczyło kilka lekcji historii, wypowiedzi znanych amerykanistów i politologów w gazetach, także listów i mini-felietonów w Angorze i Internecie, bym całkowicie zmienił swe stanowisko. Może na początek kilka faktów historycznych o stosunkach polsko-amerykańskich, bo zacząć należy u samych podstaw. Jak wiadomo, wielu naszych obywateli poświęciło się walce o niepodległość USA, wymienić można chociażby Kościuszkę, czy Pułaskiego. A gdy Polska znikała z mapy świata, czy nasi „przyjaciele” Amerykanie zareagowali? Nie. Jedynym państwem, które nigdy nie uznało rozbiorów Polski i nie usunęło naszego kraju z map była Turcja. Idźmy dalej. Druga wojna światowa. Amerykanie, podobnie jak inne państwa alianckie nie spieszyły się z pomocą pierwszemu państwu zaatakowanemu przez potęgę hitlerowską. Oczywiście, najdotkliwsze straty podczas poniosła Polska. A po wojnie, prezydent którego kraju zgodził się na propozycję ZSRR, by uczynić Polskę całkowicie zależną od tego molocha, uczynić ją państwem satelitarnym Związku Radzieckiego, zamknąć za Żelazną Kurtyną i pozbawić całkowicie funduszy na odbudowę gospodarki, jakie otrzymały państwa Europy Zachodniej? Był to F. D. Roosevelt, prezydent USA, a prywatnie wielki przyjaciel Stalina… No a z historii całkiem współczesnej: które państwo europejskie naraziło się całej zachodniej Europie za to, że od razu stanęło po stronie USA podczas zbrojnej interwencji w Iraku? Czy aby nie Polska? Polska. W zamian za pomoc otrzymaliśmy od rządu USA zapewnienia o zniesieniu wiz. I co? Już od ładnych kilku lat projekt takiej ustawy leży sobie gdzieś w biurku.   

   Kolejna sprawa. Umowa offsetowa związana z zakupem „wspaniałych” F-16. Jako „przyjaciele” USA wybraliśmy właśnie tą ofertę, mimo że samoloty te były przestarzałe i w Stanach trafiłyby bezpośrednio na złom. To nam, sojusznikowi, sprzedaje się takie barachło za ciężkie miliardy, a po transakcji olewa się zupełnie postanowienia umowy offsetowej? No tak, bo co my możemy? Polecimy na skargę do ONZ, które stoi na skraju bankructwa i poskarżymy się na Amerykanów? Gdzie tam. Właśnie planujemy poświęcić 38 milionów obywateli by chronić naszego wiernego przyjaciela, Stany Zjednoczone. Instalując te cholerne systemy sprowadzimy na siebie nienawiść państw, które dotychczas nie miały pojęcia, że istnieje coś takiego jak Polska! Mówię tu oczywiście o tych wszystkich Iranach, Koreach i innych szejkanatach. Ludzie! Nie dajcie sobie zrobić wody z mózgu. Jeżeli kaczyści dopuszczę w ogóle do referendum, powinniśmy my, ludzie wykształceni i znający historię naszej drogi do suwerenności, powiedzieć jak jeden mąż: NIE! Po trzykroć NIE! Czy zdajemy sobie sprawę, że Stany Zjednoczone wymagają, by tereny ich baz stały się eksterytorialne (a w zasadzie stanowiły część terytorium USA)? Druga sprawa: instalując ten złom narazimy się niesłychanie Rosji, z którą i tak od nastania Rzeczpospolitej Obojga Kaczorów mamy na pieńku. Moskwa oczywiście odpowiada: Amerykanie instalują rakiety? Więc my też, tylko dziesięć razy więcej… Następuje reakcja łańcuchowa i proszę, mamy nowy wyścig zbrojeń i powrót stosunków politycznych z czasów zimnej wojny! Czy naprawdę tego chcemy? Uważam że powstanie baz amerykańskiego systemu obrony rakietowej godzi bezpośrednio w suwerenność Rzeczpospolitej i Polską Rację Stanu. Nie możemy dopuścić do ich powstania. I zwróćmy uwagę: ten system będzie chronił AMERYKĘ! Gdy na Polskę zostaną wystrzelone pociski balistyczne, pewnie nawet nie zareaguje. Ale uwaga: Amerykanie obiecują nagrodę! O wizach sza, ale polscy generałowie dostaną wspaniałe rakiety przeciwlotnicze, eksponaty muzealne z amerykańskiego demobilu do zabawy, jak to napisał w swym świetnym liście pewien czytelnik Angory! Hurra!  

   Sprawa jest naprawdę ważna i uważam, że powinno się ją odpowiednio nagłośnić, by statystyczny Polak mógł sobie wyrobić zdanie na ten temat. Bo obecnie zapytany w tej kwestii odpowie zapewne: „Co? Kto? Jakie bazy? Pierwsze słyszę… ”




Kamil Ślęk, lat 18

Comments

comments

Dodaj komentarz