Summa summarum 2009 – Julita Zawora, XIII LO Wrocław




Nie sposób zliczyć wszystkich nagród, jakie zostają rozdawane co roku. Kategorie są coraz bardziej rozmaite, wyszukane. Jest już VIVA! Najpiękniejsi, czyli wybory najpiękniejszej Polki i Polaka. Oczywiście wśród znanych i lubianych. Powstały też Róże Gali, które szokują oraz Złote Maliny, wyróżniające osoby w czymś najgorsze. I Świry, które powinny być w naszym kraju rozdawane chyba nieco częściej.

Podsumowując 2009 rok stwierdzam, że bez dwóch zdań dla naszych niewyobrażalnie utalentowanych i zdolnych polityków trzeba stworzyć osobną nagrodę. Kilku przez ten rok zasłużyło sobie szczególnie. Weźmy takiego Jana Rokitę (oczywiście z żoną Nelli). Narobił szumu w samolocie, bo położył płaszcz nie w tym miejscu, w którym powinien. Jak dla mnie, należy mu się Złoty Bilet do klasy biznes albo Stalowy Wieszak. A niech Niemiaszki sobie nie myślą, że Polak nie może. Piotr Farfał, którego odwołano z funkcji szefa TVP, tak się zżył ze swoim kochanym gmachem, że postanowił nikogo do niego nie wpuszczać i unieważnić tym wstrętnym złodziejom przepustki. W końcu musiał się z budynkiem rozstać, więc na pocieszenie dostaje Elektryczną Bramkę, żeby mógł sobie przypomnieć stare dobre czasy. Następny „wielki odwołany” to Mariusz Kamiński. Pożegnał się w tym roku ze stanowiskiem szefa CBA. Jednak nie przeżył tego tak, jak Farfał. Nie płakał, nie zamykał się w biurze. Był dzielny, bo przecież CBA nie pęka. W nagrodę otrzymuje Brylantową Rękę, oczywiście ułożoną w geście zwycięstwa. Ostatnio zabłysnął też tercet hazardowy, czyli Miro, Zbychu i Grzechu. Co dla nich? Nic innego jak statuetka Jednorękiego Bandyty, ale jedna do podziału, bo dziury w budżecie są i ogólnie z kasą w tym roku u nas kruchutko. Czy może zabraknąć wśród nagrodzonych naszego prezydenta, dumy naszej? Przecież nikt inny nie potrafiłby z takim zapałem mówić podczas obchodów 11 listopada o tym, że krzyże w polskich szkołach będą, choćby nie wiadomo co. Kto zatańczyłby na dożynkach dzień przed żałobą narodową? Kto zawetowałby tyle reform, no kto? Trzeba mieć jednak ten talent przywódczy, to wyczucie i takt. Chociaż trudno się dziwić, bo przecież według Jerzego Minakowskiego, twórcy największego w Polsce spisu genealogicznego, Lech Kaczyński to potomek Bolesława Krzywoustego. I co tu dużo mówić? Błękitna krew zobowiązuje. Zostaje mi tylko złożyć na ręce prezydenta skromną nagrodę za całokształt – koronę i berło.

A na deser nagrodę specjalną otrzymuje niezawodny… Janusz Palikot! Ale aż strach i wstyd pomyśleć, co by można mu wręczyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

Julita Zawora, XIII LO Wrocław

Comments

comments

Dodaj komentarz