Teletubisie – Krzysztof Pyzia,

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  Jest wieczór. Właśnie skończyła się dobranocka. Cała rodzina wraz z sześcioletnim Maciusiem, najmłodszym członkiem rodziny, siedzi  na kanapie w oczekiwaniu na wieczorne wiadomości. Malec z niecierpliwością czeka na ich zakończenie, ponieważ po nich uda się z mamą do łóżka w poszukiwaniu snu. Niespodziewanie w telewizji mówią o Teletubisiach, jego ukochanej bajce. Maciuś z zaciekawieniem przysłuchuje się padającym oskarżeniom w kierunku jego ulubionego Teletubisia, Tinky~ego Wink~yego. Nagle ze strony sześciolatka pada pytanie: mamusiu, co to znaczy, że on jest homoseksualistą? I czemu pani chce zabronić oglądania nam tej bajki? Przecież Tinky jest taki słodki!

Jest to przypowieść, która z pewnością zdarzyła się w minionych dniach w niejednym domu. Z pozoru nie wnosi ona nic nowego do świata dziecka. Jednak po dokładniejszej analizie możemy dojść do wniosku, jak bardzo takie zachowania narażają urząd Rzecznika Praw Dziecka na śmieszność, a także pokazują, jak wielka fobia panuje wśród części urzędników, których wrażliwość na tle orientacji seksualnej nie zna granic. W szczególności tych „Rodzin Polskiej Ligi”.

Obawiam się, że już wkrótce bracia Bolek i Lolek nie tylko zostaną poddani lustracji, lecz także zostaną oskarżeni o odmienną orientację. A jak jeszcze wyjdzie na jaw, że sypiali  razem z Tolą pod namiotem, to biada im!  Nie mówiąc już o Kubusiu Puchatku, który z pewnością okaże się tajnym partnerem życiowym Krzysia. Dzięki Bogu, że Krecik mieszka za granicą, bo i temu by się pewno oberwało. Skoro nie ma partnerki, to musi znaczyć, że jest dziwny. A jak dziwny, to na pewno jest  homoseksualistą! Aż strach pomyśleć, co Rzecznik Praw Dziecka mogłaby pomyśleć o Smerfach. Przecież w ich wiosce była tylko Smerfetka, a pozostali to osobnicy płci męskiej. Jestem wręcz na sto procent przekonany, że kolejny na liście do prześwietlenia jest smerf Laluś (to ten z lusterkiem  – dla niewtajemniczonych). Ten to na pewno według pani Sowińskiej jest inny! A to oznacza, że też trzeba zakazać emisji tej bajki! Tak sobie myślę, co powinna począć Ewa Sowińska w stosunku do Shreka. Przecież on nie dość, że miał Fionę, to jeszcze osła, z którym nieraz przebywał samotnie.  No to już mamy kolejnego kandydata do „usunięcia” z wizji.

Według powyższych zaleceń Rzecznik Praw Dziecka powinna wydać następującą opinię. Otóż emisja wszystkich bajek powinna zostać zabroniona. Wyjątek stanowić będą jedynie Muminki i Gumisie. Albo właściwie nie. Jestem na tak jedynie w stosunku do Muminków. Emisję Gumisi lepiej też zabrońcie, bo one przecież piły jakiś sok z gumijagód, toteż nie wiadomo, czy to czasem nie była jakaś używka. Tak być nie może! Na śmierć zapomniałem. Przecież w Muminkach był jeszcze Włóczykij i Ryjek. Dla mnie zachowywali się oni co najmniej podejrzanie. Może to byli jacyś tajni współpracownicy bezpieki albo dilerzy, którzy cały swój żywot spędzili na haju?

Jaki z tego wniosek? Musimy powiedzieć stanowcze nie wszystkim „Homotubisiogumisiokrecikowoseksualistom”. Zlikwidujemy dobranockę, wstawiając w jej miejsce półgodzinną emisję wprost ze studia telewizji „Trwam’ojce”! Strzeżcie się homotubisiowcy! Rzecznik Praw Dziecka nadchodzi!





Krzysztof Pyzia,

Comments

comments

Dodaj komentarz