Tęskni się za Donkiem, oj tęskni! – Radomir Wit

 

Siedzi w domu i czeka. A premiera, jak nie było, tak nie ma. Mowa oczywiście o Małgorzacie Tusk, która od czasu, kiedy jej mąż został szefem rządu, nie może spać po nocach. Tęsknota zżera panią premierową, która postanowiła podzielić się swoimi problemami z całą Polską i na łamach jednego z popularnych brukowców zdradziła sekrety życia rodzinnego. – Tęsknię za Donkiem! – miała powiedzieć. Nie wolno bagatelizować tak rozpaczliwych apeli. Panie Premierze apeluję o rozsądek – może czas zarzucić politykę na rzecz rodziny?

W tych trudnych chwilach Donald Tusk jest wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Jak informują nieanonimowi informatorzy, partia przygotowuje dla premiera… prezent! Kolorowe pudełko, przepasane, niebieską tasiemką. A wszystko to z okazji 100 dni istnienia rządu. Gest naprawdę szlachetny, choć bolesny. Bo po otwarciu paczuszki Donald Tusk nie znajdzie wielkiego tortu, tylko dymisję dla jednego ze swoich ministrów. Liderzy partii prawej i sprawiedliwej zamierzają odwołać ministra sprawiedliwości – pana Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Wszak 100 dni rządzenia to idealna okazja, by zrecenzować następcę Jego Ekscelencji Jarosława Kaczyńskiego.

Uśmiech na twarzy wywołuje sytuacja Zbigniewa Ziobry – biedak nie miał nigdy szczęścia do urządzeń elektrycznych. Pamiętamy przecież, że miał kłopoty z dyktafonami, niedawno opinia publiczna dowiedziała się również, że laptopy z biura byłego ministra uległy zniszczeniu. To był jednak przedsmak tego, co może czekać pana Ziobrę. Ten, który z zamiłowaniem wsadzał za kratki, sam może trafić do więziennej celi. Powodem oskarżenia mogą się okazać nielegalne notatki, które minister sporządzał na swoim laptopie – trzeba wiedzieć, że były to kopie informacji nadzwyczajnie tajnych.

Setny dzień bujania w obłokach coraz bliżej. Premier Tusk – wieczny optymista. Zastanawiam się tylko, czy uśmiech może wszystko załatwić? Szef rządu próbował przecież uśmiechać się do policjantów, pielęgniarek, celników i nauczycieli – na nic się to zdało. Czy tak samo będzie się uśmiechał w Moskwie albo Waszyngtonie? A może wreszcie zejdzie na ziemię i poważnie zajmie się prowadzoną przez rząd polityką… No i dobrze by było wpaść do rodzinnego domu, tak od czasu do czasu – żona przecież cały czas czeka!

 

 

Radomir Wit

Comments

comments

Dodaj komentarz