To nie moja wina – Dorota Tworkowska




                                       

 

Oczywiście, wszyscy się spodziewali wydarzeń z łódzkiego biura PiS-u. Kłótnia o monopol na przewidzenie wstrząsającego incydentu jest kluczowa z punktu widzenia partii. Ci co przewidywali tak tragiczny skutek agresywnej polityki, nie mogli być przecież raczej jej twórcami. Znów zmuszeni jesteśmy do oglądania żenującego spektaklu przerzucania się odpowiedzialnością. Ciężar jest niewyobrażalny. To ciężar ludzkiego życia.

Już teraz politykom brakuje odwagi aby chórem uderzyć się w pierś i wyrazić skruchę za to, że więcej w nich brutalności niż merytoryczności. Jak przyjemnie i frapująco, byłoby oglądać pasjonującą walkę na…argumenty. Niestety większość znudzonej publiczności polskiej przyciąga tylko kabotyństwo i zapach krwi. Racjonalność i zrównoważenie dawno przestały być miernikami sukcesu. Dla wszystkich posłów celem nadrzędnym jest dobro Polski. Dlaczego więc liczą się tylko efektowne nokauty przeciwników, którzy przecież powinni być naszymi mniejszymi lub większymi, ale zawsze sojusznikami?

To ostatni moment aby przeprosić za infantylizację polityki, przyjąć postawę bezemocjonalną, godną piastowanego urzędu, i trwać w tym postanowieniu dłużej niż J. Kaczyński. Aby pokój nie okazał się marketingiem, żartem, czy działaniem farmaceutyków. Przecież to właśnie umiejętność rozmowy z własnym sumieniem oraz powiedzenia „przepraszam” świadczy o sile człowieka.

 Komorowski zaproponował powołanie rzeczników od kultury politycznej. Również Tusk wystąpił w sejmie z ociekającym biblijną miłością przemówieniem. Ich pośpiech działań był zbędny. Dwukrotne odmówienie spotkania z prezydentem przez Kaczyńskiego i tak dało wrażenie, że to ten ostatni nie chce zmian. Nic dziwnego, obecny styl uprawiania polityki daje mu przewagę, gdyż Komorowski nigdy nie był mistrzem uszczypliwych uwag.

Rośnie ryzyko wykonywania zawodu polityka. Rośnie ochrona czołowych postaci, a z nią rosną wydatki, których można byłoby uniknąć. Zwłaszcza w czasie zaciskania budżetowego pasa. Jeśli jednak Wiejska nadal będzie karmić się irracjonalnym szaleństwem, w pracę polityka będzie wpisana nie tylko ofiarność, ale też ofiary…

 

 

                                                                                         

 

 

 

 

 

 

 

Dorota Tworkowska

Comments

comments

Dodaj komentarz