Trzecia rzecz niezmierzona – Michał Michałowski

 

 

 Powiedział mi kiedyś mój zaufany kolega (personalia zostawię dla siebie,) że istnieją dwie rzeczy niezmierzone: wszechświat i ludzka głupota. Do tego interesującego zestawienia można by dołączyć coś jeszcze: ludzką pomysłowość. Prawda, rzecz z gruntu rzeczywiście bez granic! A kiedy już  na jakąś granicę natrafi, to tylko myk przemytem i już kolejna granica zniknęła. Nie mówię tu tylko o polskiej pomysłowości. Pomysłowość swych

zwolenników ma  wszędzie, na całym świecie. Np. w pewnym hrabstwie w USA obowiązuje łosie zakaz „okazywania" sobie miłości publicznie na ulicy w trakcie wzmożonego  ruchu samochodów. Rzeczywiście, interesujący przykład szczytu głupoty. Lecz absolutnym rekordzistą w absurdalnych pomysłach jest bezapelacyjnie polski rząd i

Sejm. Ostatnio bowiem szanowni posłowie uchwalili OC na… rowery. Albo  lepiej; w „Fakcie” niegdyś napisano, iż dwójka posłów ma pomysł, by wakacje przesunąć na… sierpień i wrzesień. Oprócz genialnego pomysłu na OC i wakacje, nasi szanowni posłowie poszli za przykładem swych kolegów z Ameryki, dając pomysł ustanowienia ciszy nocnej dla naszych milutkich zwierząt, zarówno domowych, jak i gospodarskich. I weź tu człowieku zrozum te pomysły! Jeśli (piszę jeśli) znajdzie się taki śmiałek, który wytłumaczy naszym milusińskim, że w nocy muczeć, ćwierkać, beczeć i szczekać nie wolno, to chylę czoło autorowi pomysłu. Ale, czy ktoś aby nie zapomniał, że oprócz tych zwierząt, które mamy np. w oborze, mamy jeszcze żyjące organizmy w lesie, i to zarówno w nocy, jak i za dnia? Czyżby ktoś

zapomniał lekcji z biologii? Nie dość, że to jest niespotykana  „pomysłowość", to jeszcze głupota tak wielka, że nawet baran by zabeczał  ze śmiechu. Wracając natomiast do kwestii OC, to zaproponujmy może coś jeszcze. Skoro mamy już opodatkowane nawet rowery, to czemu mamy nie opodatkować chodzenia? Proponujemy stawkę 1 zł za każdy przechodzony kilometr. Zakładając, że człowiek w ciągu roku przechodzi od 70 do 150 tysięcy km, sumy z tego podatku będą wprost astronomiczne. Państwo niesamowicie się na tym wzbogaci! Czego nie będzie można powiedzieć o nadal ubożejących niższych warstwach społeczeństwa. Ale co tam! Ważne, że przynajmniej nasze władze będą miały za co rządzić.  Ogólnoludzka pomysłowość mieści się nie tylko w granicach powszechnie przyjętej głupoty. Nie – ona po prostu w niej jest! Oprócz klasy politycznej niesamowitą pomysłowością odznaczają się również zwyczajni obywatele naszego kraju. Wiadomo, Polak potrafi,  w głowie ma to, co zawsze jest w danej sytuacji akurat potrzebne. Przykład? Wielkimi i niesamowitymi niegdyś sprawami była kradzież… jeziora oraz rozmontowanie ważącego 30 tys. ton… mostu i sprzedanie  go na części. Rzeczywiście, niesamowity przykład ludzkiej głupoty. Co się zaś tyczy jeziora, to pomysłowi wręcz panowie przelali jezioro do butelek i sprzedawali jako… wodę mineralną. Minerałów rzecz jasna nie było, ale za to ile pieniędzy panowie zbili na tych kokosach! Zresztą, nie tylko oni. Pewien zaradny małżonek włamał się do pokoju swojej żony

(byli w trakcie rozwodu), otworzył jej lodówkę i ukradł kilka plasterków wędliny. No cóż, ów mąż pewnie wcześniej coś pił, a ponieważ była noc, a więc wszystko jest już zamknięte, poczuł chęć zagryzki, więc włamał się do lodówki i spektakularnie wyniósł wędlinę w zębach. Policja na szczęście była czujna, i w porę go złapała. Brawo! Prawdą jest więc powiedzenie, że najłatwiej osiągnąć jest szczyt głupoty.  Na zakończenie dodam, że o ile pomysłowość czasami jest wręcz chora, to nie należy zbytnio się przejmować. Na nasze szczęście, część z tych  pomysłów po prostu nie wchodzi w życie. Cieszmy się więc życiem, i nie zwracajmy uwagi na GENIALNE pomysły mas.  PS. Niedawno spektakularnym pomysłem było rzucenie kotem w pochód  narodowców w Krakowie. Trzeba chylić czoło i mu gratulować: bo cóż  to za sztuka rzucać kotem w tłum. To nie sztuka: to maltretowanie

zwierząt. Nawet domowych.

 

 

 

Michał Michałowski

Comments

comments

Dodaj komentarz