Układ – Jan Odrobiński, 15 lat, Gdańsk

Większość osób czytających ten felieton zetknęła się już pewnie przynajmniej kilka razy z padającym z ust premiera bądź jednej z osób z zacnego Pis-owskiego sztabu tajemniczym słowem. Naturalnie chodzi o wyraz „układ”. Ustalenie definicji tego słowa w warunkach IV RP nie jest jednak takie proste. W poniższym felietonie spróbuję, mimo wszystko, nieco nad tym się zastanowić; czyli rozgryźć, co „poeta” miał na myśli”… Pierwsze skojarzenie nasuwające się po usłyszeniu brzmiącego tak złowrogo wyrażenia jest proste – najpewniej chodzi o wszystkich przeciwników politycznych pana „Czyste Dobro”[dalej zwanego Jarkiem] oraz jego „brata, a przy okazji prezydenta” [dalej zwanego Lechem]. Czy jest tak naprawdę? Otóż niekoniecznie! Układem może być np. jedynie wąska grupa osób z tej rzeszy, niezadowolonych malkontentów, którym – nie wiedzieć czemu – nie podoba się wizja wspaniałego państwa opiekuńczego z nadawanymi (prosto do ucha ludu pracującego) apelami na modlitwę o godz. 6, 12 i 18… Żaden bowiem rozsądny (lub nawet średnio rozsądny) polityk nie zaliczałby 70% narodu, którego jest nominalnym przywódcą, do czegoś, co trzeba bezwzględnie zniszczyć. Jaki jest więc obraz takiego typowego członka łże-elity? Prawdopodobnie jest podłym liberałem, a także komunistą (wielu zwolenników partii rządzącej nie dostrzega różnicy między tymi opcjami politycznymi); najlepiej mieszczuchem z co najmniej średnim wykształceniem. Tak można określić ten szerszy zasięg układu… ale kto stoi w jego centrum? Kto tą plugawą machiną kieruje? I tutaj rozwiązanie jest banalniejsze, niż wielu z nas myślało. Przywódcami tej wstrętnej sieci są naturalnie osoby, które w przeszłości nie byłe miłe dla Jarka i Lecha, a co za tym idzie, przeszkadzali im budować w poprzednich latach Czwartą Rzeczpospolitą.

Ku przerażeniu jednak tego układu, udało się odnieść sukces w wyborach Jedynej Słusznej Partii. Dzięki temu, zaledwie rok po wyborach, mamy państwo, które stać na tak wspaniałomyślne gesty wobec swych obywateli, jak budowa dworca w szczerym polu za 3 mln zł! Ba! Mało który budżet jest w stanie udźwignąć opłacanie z niego premii dla posłów za przejście na stronę partii rządzącej. Innym przykładem pięknej walki z łże-elitą jest przeprowadzenie w IV RP rewolucji moralnej. W jej ramach przewidziano m. in. nowe pomysły na resocjalizację kryminalistów. Jednym z nich jest powoływanie takowych na stanowiska ministerialne, a także nauczanie ich funkcjonowania w demokratycznym społeczeństwie poprzez proponowanie wspomnianych wyżej dodatkowych wynagrodzeń za poparcie koalicji – najlepiej z budżetu Państwa. A mówiąc już całkiem poważnie – głównym problemem Polski jest fakt, że na najwyższym stanowisku tego państwa znajduje się osoba z manią prześladowczą, która nakazuje występowanie w roli ofiary i wpaja uczucie pokrzywdzenia z zewnątrz. Takie ekstremalne rozwiązanie nie może skończyć się dla żadnego Państwa dobrze, dlatego też apeluję, aby próbować przekonywać ludzi oślepionych propagandą braci K., że to, co dzieje się w naszym kraju, nie jest normalne.

Jan Odrobiński, 15 lat, Gdańsk

Comments

comments

Dodaj komentarz