W Polsce poświęca się zbyt dużo uwagi Sejmowi i rządowi, – Maciej Barabasz

W Polsce poświęca się zbyt dużo uwagi Sejmowi i rządowi, a za mało właśnie prezydentowi. No, chyba,, że bierzemy pod uwagę wystąpienie byłego już prezydenta – Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie. O tym akurat było głośno…

Tak czy inaczej, uważam, że prezydent, jakkolwiek by było, najważniejsza osoba w państwie, powinien cieszyć się szacunkiem i autorytetem, nie tylko wśród młodych. Dowodzi to m.in. tego, że dziennikarze powinni pisać o naszym szanownym Panu Prezydencie. A tymczasem co oni robią? Owszem, piszą… ale rzadko, a właściwie tylko wtedy, gdy naprawdę coś się dzieje. Najgłośniej było ostatnio, wszystkie gazety podawały wiadomości o prezydencie… dlatego że ten się nie pokazywał publicznie… Zaraz, zaraz… powinno być chyba na odwrót? Prezydent jest (według mnie) na tyle ciekawą osobą, że powinno się jej poświęcać więcej czasu antenowego, miejsca na stronach gazet i ogólnie czasu do rozmów na forum publicznym.

 Czy ktoś ma inne poglądy niż ja? …Wiem, że są tacy, którzy żartują sobie z zachowań Pana Prezydenta podczas niektórych uroczystości. Ktoś wymyślił nawet taki dowcip: „Dlaczego Lech Kaczyński wydaje się być mniej nadpobudliwy od swojego brata- Jarosława? … Bo jest niedotleniony…”. Hmm… Prawdę mówiąc, średnio rozumiem ten dowcip… W końcu to były premier jest starszy o 45 minut od prezydenta… Nieważne. W każdym razie nie sądzę, aby publiczne żartowanie z Pana Prezydenta było na miejscu. A tym, którzy uważają Lecha Kaczyńskiego za nudziarza, postanowiłem udowodnić, że ich poglądy mijają się z prawdą, bowiem zachowanie prezydenta nieraz cieszy, nieraz martwi, ale i tak, w gruncie rzeczy, sprawia nam wiele radości…

Pana Lecha Kaczyńskiego porównałbym do Ronalda Reagana, który, jak wiemy, przed rozpoczęciem swojej wielkiej kariery politycznej zajmował się aktorstwem. Pewna encyklopedia podaje, że ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych brał udział w produkcji filmów treningowych oraz edukacyjnych, ale przez cały czas wojny nie opuszczał Hollywood. Nasz prezydent również JEST, a może tylko BYŁ wybitnym aktorem. Zagrał on bowiem wraz ze swoim bratem, już wkrótce byłym premierem, rolę Jacka w produkcji z 1962 roku o wdzięcznym tytule „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Sporo obywateli wymyśliło również dowcip, który nawiązuje właśnie do roli prezydenta w tym filmie, ale chyba jednak nie będę go cytował… Niewiele osób wie, że prezydent kontynuował swoją aktorską karierę, lecz nie wystąpił już w żadnym tak pompatycznym filmie. Zagrał on tylko (a może AŻ) samego siebie w filmie dokumentalnym „Narodziny Solidarności”.

Myli się ten, kto sądzi, że aktorska  „kariera” Lecha Kaczyńskiego, jeśli można to tak nazwać, była jedyną rzeczą dowodzącą przebojowości naszego prezydenta. Przed wyborami prezydenckimi w Warszawie zasłynął on dumnie wypowiedzianymi słowami „Spiep…” …ekhem!…”Spadaj, dziadu!” do pewnego „pana z reklamówką” (tak Gazeta Wyborcza nazwała przechodnia, który próbował wdać się w rozmowę z Kaczyńskim). Dwa słowa stały się swoistym symbolem i znakiem rozpoznawczym Lecha Kaczyńskiego, ale również „bronią opozycjonistów”. Donald Tusk szydził bowiem z prezydenta, mówiąc: w Polsce ludzi, środowisk i dziadów, których należy wykluczyć. Wkrótce okazało się jednak, że „broń” strzelała „ślepakami”, gdyż Kaczyński i tak wygrał wybory.

Gdybym na tym fakcie zakończył mój felieton, to zapewne nie pozostawiłbym wśród czytelników wątpliwości na temat Lecha Kaczyńskiego, większość z Państwa uznałaby, że faktycznie mamy „fajnego” prezydenta. Jest jednak coś, czego sumienie nie pozwala mi przemilczeć w tekście. Prezydent ma bowiem zbyt duże ambicje, a życie traktuje śmiertelnie poważnie. Ostatnio, po wyborach parlamentarnych, Kaczyński ‘obraził się’ na wszystkich Polaków i… zaniemówił… Skończyło się dawanie wywiadów dla prasy i wypowiedzi dla telewizji. Prezydent po prostu zniknął z życia publicznego. Złamał on tradycję, która mówi, że po wyborach prezydent powinien skomentować ich wynik i nowy skład parlamentu.

Dlatego mam dla Lecha Kaczyńskiego małą radę: Więcej luzu i dystansu do siebie, Panie Prezydencie! Przecież nie zawsze jest tak, że się wygrywa… ( Choć to wcale nie Pan przegrał, tylko Pański brat!). My – Polacy – nadal chcemy widzieć uśmiechniętego prezydenta w dobrym humorze ! …Bo w końcu, jaki „władca”- taki kraj ! !

 

Maciej Barabasz

Comments

comments

Dodaj komentarz