Wakacje – Krzysztof Pyzia,

Wielkimi krokami zbliżają się wyczekiwane chyba przez wszystkich uczniów wakacje. Wokół nas atmosfera zwolniła tempo, zapadając niemalże w soczysty letarg. Słońce również nie próżnuje, wprawiając wszystkich w nastroje niczym  z raju. A rozwój zdarzeń w życiu publicznym nawet przez chwilę nie daje wytchnienia. Po raz kolejny mamy „aferalny” powrót do przeszłości. Tym razem głównym wątkiem są akta ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy. Dokładniej mówiąc, przez nie rozpalił się nie po raz pierwszy spór między najsłynniejszym elektrykiem a działaczami „Solidarności” Anną Walentynowicz i Andrzejem Gwiazdą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że osoby te są już w podeszłym wieku, a szanse zawarcia kompromisu sięgają zera.  Dodatkowo swój niesmak wyrażają poprzez media wymieniając nawzajem słowne ciosy. Czy nie lepiej byłoby spotkać się przy kawie, aby wyjaśnić sobie wszystkie wątpliwości? Myślę, że byłaby to o wiele lepsza droga od tej obecnej, którą wyruszyli działacze „Solidarności”. Czyż nie byłoby miło po zawarciu kompromisu wyjść razem przed kamery z triumfalnym uśmiechem, aby udowodnić nie tylko młodzieży, ale i ganionym na każdym kroku politykom, że można poszukiwać zgody na drodze pokojowej bez błysku fleszy ? Przecież kolejne spory toczone na forum publicznym potęgują i tak już wysoką agresję słowną w mediach! Czy Polacy zasłużyli na to po tylu latach walk o niezależność? 

Co ciekawe, nasz kraj podobno jest przepełniony gorliwymi katolikami, dla których miłosierdzie jest rzeczą świętą. Szczerze mówiąc, w tej kłótni nie widzę nawet kropli miłości. Szkoda, że większość z nas potrafi udawać „świętych” jedynie w kościele, a tuż po wyjściu z niego zapominamy o tym, co tak naprawdę przed chwilą robiliśmy i obiecywaliśmy przed Najwyższym.

Drodzy dorośli! Żądacie od nas, młodzieży, abyśmy byli kulturalni, wysoce wykształceni, nie mający w sobie żadnej nienawiści. W związku z tym warto by było zadać sobie pytanie skąd mamy czerpać takie wzorce ? Skoro nie z byłych działaczy „Solidarności”, którzy się kłócą, to z kogo? Chyba nie z Władysława Jagiełły czy z Mikołaja Kopernika, bo to przecież nie ta płaszczyzna czasowa! Jeżeli wymagacie od nas, to musicie także wymagać od siebie! Przykład zawsze idzie z góry, niezależnie od tego, czy jest wart naśladowania, dlatego też nie tylko działacze „S” będący w sporze, ale wszystkie osoby biorące czynny udział w życiu publicznym muszą mieć na uwadze fakt, że tak naprawdę to właśnie w dużej mierze zależy od Was, jak będzie zachowywała się dzisiejsza i przyszła młodzież. Pamiętajcie, że my także potrafimy docenić heroizm, a nawet się nim zachwycać. Jednak nie jesteśmy pewni, czy aby na pewno takie kłótnie rozbudzają w nas zachwyt i sieją entuzjazm do bohaterskich czynów.

 

Krzysztof Pyzia,

Comments

comments

Dodaj komentarz