Wielki powrót Samoobrony do PiS-owskiej żony – Krzysztof Pyzia

No i się stało ! Warchoł wrócił do chama ! Po ponownym zawarciu koalicji Samoobrony z PiS-em i Ligą Polskich Rodzin nic już mnie nie zaskoczy w poczynaniach braci Kaczyński. O Lepperze to już nawet nie wspomnę, bo już dawno stwierdziłem, że jest to nieobliczalny człowiek o nieprzewidywalnym charakterze. Ale na Jarosławie Kaczyńskim się zawiodłem i to strasznie. Nie sądziłem, że posiada on tak zabójczą charyzmę, aby po publicznej pyskówce z Lepperem, ponownie zawrzeć z nim sojusz, tylko po to, aby nie doszło do przyspieszonych wyborów. Według mnie Samoobrona wykorzystała chwilę, ponieważ lada moment miało odbyć się głosowanie nad budżetem, a jego odrzucenie oznaczałoby samorozwiązanie parlamentu. Andrzej Lepper był w pełni świadom tego, że jest to najlepszy moment na powrót. Mówiąc amerykańskim słownictwem, Andrju Lepper zrobił wejście smoka i tyle ! Wiedział, że jest na wygranej pozycji, bo nie dość że partię braci Kaczyńskich gonił czas, to na dodatek Roman Giertych na wspólnej konferencji prasowej wyskoczył jak Filip z konopi, mówiąc że Samoobrona i LPR to jedno ciało w sensie politycznym ! Po tych słowach można już było tylko oczekiwać na dalszy rozwój sytuacji i ponowną nominację Leppera na stanowisko wicepremiera oraz ministra rolnictwa. Negocjacje trwały do późnych godzin przez kilka dni. Aż nadszedł sądny dzień, 16 października 2006 rok, godzina 22:00. Wtedy to Lech Kaczyński na zamkniętej dla mediów uroczystości wręczył Andrzejowi Lepperowi tekę ministra rolnictwa oraz nominację na wicepremiera. Ciekawe czemuż to uroczystość była zamknięta dla IV władzy, czyli krótko mówiąc dla mediów ? Czyżby premier obawiał się kolejnych negatywnych nagłówków w prasie ze zdjęciami, szkodzących wizerunkowi partii? Może to jakiś kolejny pomysł Bielana i Kamińskiego, głównych speców w PiS-ie od PR.

Przy tej całej gierce politycznej partia Waldemara Pawlaka narobiła sobie tylko smaku na rządy z PiS-em. Pewno nie jednemu Ludowcowi śniły się kolejne stołki i podróże limuzynami rządowymi. Chyba zbytnio utwierdzili się w przekonaniu, że to od nich zależało czy będą przyspieszone wybory, czy nowa koalicja.

I znowu po raz kolejny zadaję sobie pytanie jak długo przetrwa ta koalicja ? Nie sądzę by obyło się bez rozpadu koalicji i następnych pyskówek do końca kadencji obecnego Sejmu. Pewno znowu się pokłócą i Leppera pogonią. Później zatęsknią, jak małżeństwo, które nie widziało się ze sobą przez miesiąc, po czym znów się pogodzą i tak pewnie z kilka razy, aż w końcu się dogadają z Platformą. Może to brzmi dziwnie, ale widzę iskierkę nadziei na koalicję PO z PiS-em ! Zresztą sygnał do takich rozmów dał sam Donald Tusk 15 października w Gorzowie Wielkopolskim, mówiąc, że chciałby aby panowała atmosfera, podczas której możliwa byłaby rozmowa pomiędzy PO a PiS odnośnie wspólnej koalicji. Przypuszczam, że taka atmosfera nastanie, kiedy to Platforma zacznie tracić w sondażach, a PiS będzie miało dość kolejnych porozumień z Samoobroną. Myślę, że tak przy dziesiątym powrocie Leppera do rządu, Kaczyński zacznie się zastanawiać nad koalicją z Platformą. A wszystko przez koszta związek z odprawą Leppera. Jakby ktoś zapomniał, to przypominam, że każdy minister, odchodząc z rządu otrzymuje odprawę, czyli krótko mówiąc nie małą sumę pieniędzy. Po takiej dziesiątej dymisji Andrju będzie trzeba zlikwidować becikowe, bo przez jego wypady z gry tylko uszczupla się budżet, a Lepper zbierze na kolejny model terenowego Merca. Taka to jest polska rzeczywistość. W polskiej polityce nadaremno szukać porządnych ludzi. A jeśli już tacy są, to nie mają nic do gadania, tylko robią to, co wódz partii każe. Przykre, ale prawdziwe. Dobrze, że jeszcze nikt nie oskarżył Angory o jakieś polityczne manipulację, albo o to, że karykatura ministra Giertycha była bardziej śmieszna od rysunku Antoniego Macierewicza.

Obecny rozwój zdarzeń na scenie politycznej w Polsce po raz kolejny pokazał, że tak naprawdę nieważna jest spójność programów wyborczych, dzięki której doszło by do koalicji między kilkoma ugrupowaniami, ale wartość łupów czyli ilość stanowisk, stanowisk i jeszcze raz stanowisk !

Nic nie pozostało, tylko wybiedz na ulicę i wołać o pomoc. Choć i to pewno by pewno nie pomogło, bo Jarosława Kaczyńskiego do dymisji nie przekonały nawet sondaże i gwałtowny spadek poparcia dla jego frakcji politycznej. Ta sytuacja to wcale nie jest wstyd ! To tylko jest siara , jak to określają moi koledzy. A na dodatek Ci politycy nie robią nic, tylko ściemniają i siebie nawzajem oczerniają !

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz