WSI? To już jest koniec! – Krzysztof Pyzia

W czwartek premier oficjalnie zakończył przegląd resortów. Za wielkimi obietnicami po raz enty kryły się puste słowa. Co gorsza, najsłabsze ogniwa rządu nadal piastują swe funkcje i nic nie wskazuje na to, aby w ciągu najbliższych tygodni opuściły wygodne ministerialne fotele. Pan premier chyba niestety nie może jednoznacznie ocenić tego rządu. Z jednej strony ogłasza, że jego podwładni są najlepszymi fachowcami, z drugiej zaś mówi, że dymisje niektórych ministrów są niezbędne. W dodatku niespodziewanie ze swych stanowisk rezygnują najlepiej oceniani członkowie rządu. Jestem ciekaw, czy właśnie takie następstwa przeglądu zaplanował sobie premier. Nie Sądzę, aby tak było, bo jest to trochę dziwne, aby niespodziewanie do dymisji podawali się ci, których zbytnio nie krytykowano. Przez takie sytuacje przeciętny wyborca może być zakłopotany. Bo jak tu rozumieć dymisję najlepszych? Nie dziwię się, że Samoobrona traci swój elektorat. Z takich zawirowań rolnicy nic nie rozumieją, przez co decydują się zmieniać swe upodobania polityczne. A o Lidze Polskich Rodzin to już nawet nie wspomnę, bo ci od dawna w sondażach przedstawiani są jako jeden wielki trup polityczny. Przez wiele tygodni głośno mówiono o raporcie z likwidacji WSI. Macierewicz już dawno zapowiadał, jakąś wielką rewolucję ma rozpalić jego raport. Z wstępnych opinii rozbrzmiewa głos, iż poza kilkoma znanymi nazwiskami raport ten nie wnosi nic ciekawego. Pytam się – po co było tyle krzyku? Czy aby na pewno trzeba było wykrzykiwać tak ogromne liczby, by potem ostudzić emocje wielu Polaków? Tak naprawdę cały ten szum medialny sprowadził się jedynie do nikłej rewolty przeszłościowej, z której wiele nie wynikło. Warto sobie zadać pytanie, czy Antoni Macierewicz aby na pewno był najlepszą osobą do wykonania tego zadania? Czyż nie można byłoby znaleźć postaci o lepszych kwalifikacjach, która zlikwidowałaby Wojskowe Służby Informacyjne z mniejszym szumem medialnym, ale za to z lepszym rezultatem? Sprawa prawie tak samo dziwna, jak wmawianie przez premiera, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Powracając do rzeczywistości. Nadal tli się konflikt Dorna z Kaczyńskim. Dorn publikuje swój prywatny list, premier zaś ochładza swój polityczny ton w stronę byłego szefa MSWiA. Spór pokazuje, iż obecnie w rządach Jarosława Kaczyńskiego triumfuje bezwzględność ponad wieloletnią przyjaźnią. Na pozór jest to potrzebne w polityce, jednak czy aby na pewno? Zresztą od dawna polityka jest niszczycielką przyjaźni. Dziś trudno sobie wyobrazić serdecznie rozmawiających ze sobą Tuska i któregoś z braci Kaczyńskich. A kiedyś takie sytuacje były rzeczą normalną. Dziś niestety kolejna sympatia zanika. I to wcale nie za sprawą wyborców, ale polityków. Czy ja się w końcu doczekam tygodnia bez sprzeczek? Chyba w polskiej demokracji nie jest to możliwe. A na dodatek po raz kolejny zawinił człowiek.

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz