Zlikwidujemy korupcję, czyli retrospekcja – Patryk Łuczków

Bardzo rzadko zdarzają się opowiadania, których wstęp i zakończenie są dłuższe niż rozwinięcie, lub opery, których jedyny pierwszy akt jest krótszy, niż epilog. Niejeden twórca światowej sławy chciałby napisać taki utwór, tylko gdzie szukać inspiracji? Podpowiem: w Polsce; proponuję również roboczy tytuł: „Jarek. Człowiek, który został premierem. Tragedia komiczna w jednym akcie z prologiem i epilogiem”

Dawno, dawno temu w pewnym polskim mieście zwanym Warszawą przyszli na świat dwaj bracia, a jedyny podział, jaki między nimi istniał, to podział komórki jajowej, jednak ich mama nie załapała się na becikowe.

 Już 45 lat temu określili wyraźnie plan swego działania. Wielokrotnie powtarzali, jak ważne jest dla nich słońce, niebo, mama i oni sami. Wiedzieli również, że są stworzeni do ambitniejszych celów niż drobne kradzieże ze sklepu spożywczego. Oni postanowili ukraść księżyc itp. itd.

Potem działo się wiele różnych i dziwnych rzeczy, aż nadszedł rok 2005. Rok, w którym mogliśmy się dowiedzieć, jak jeden z braci jest prawy i sprawiedliwy; rok, w którym mogliśmy usłyszeć, że nigdy nie wejdzie on do koalicji z Samoobroną; rok, w którym obiecał budowę trzech milionów mieszkań;, i wreszcie rok, w którym wygrał wybory. Potem przyjął doskonały sposób myślenia: „Jeżeli zrobię to, co obiecałem, to nie będę miał czego obiecywać w następnej kampanii, więc nic nie zrobię, a jeśli plakaty nie będą mocno sfatygowane, to powieszę stare.”

Pewnego sobotniego, słonecznego poranka, kiedy szedłem ulicą, zobaczyłem plakat, na którym zobaczyłem napis: „Zlikwidujemy korupcję”. Po krótkiej, ale jakże efektownej analizie tego zdania stwierdziłem, że czasownik w nim zawarty jest w czasie przyszłym. Jednak Jarosław przewidział, że przeciętny, zwykły obywatel może to zauważyć, dlatego odbyło się kilka bardzo efektownych zatrzymań i to może dlatego zamiast szybkiej cody odbędzie się drugi akt, w którym i tak odbędzie się retrospekcja z aktu pierwszego.

Każdy orientujący się we współczesnym świecie człowiek wie, że mamy rok 2007. Jednak Jarosław twierdzi, że jeśli wygra PO i powróci rok 1981. Ja pragnę tylko przypomnieć, że my jesteśmy tutaj, on tam gdzie siedział Wojciech Jaruzelski i Józef Oleksy, który, w przeciwieństwie do Leszka Millera, nie wie, czy pójść śladem Pis-u i związać się z Andrzejem Lepperem, a potem kulturalnie się rozstać w hotelowym pokoju, w obecności kamer, dyktafonów i funkcjonariuszy CBA czekających w łazience. Czy takiej Polski życzył(a)byś komukolwiek?

   

 

Patryk Łuczków

Comments

comments

Dodaj komentarz